Czym jest placemaking i jak wpływa na życie mieszkańców?
Z pewnością znasz to uczucie. Wchodzisz na miejski plac lub do parku i od razu czujesz się dobrze. Widzisz ludzi pijących kawę, dzieci bawiące się na trawie, kogoś czytającego książkę na wygodnej ławce w cieniu drzew. Czas płynie tam wolniej, a Ty masz ochotę zostać dłużej. Z drugiej strony, z pewnością znasz też miejsca, przez które chcesz tylko jak najszybciej przejść zabetonowane patelnie, puste skwery bez cienia, hałaśliwe i nieprzyjazne ulice.
Co odróżnia te dwa typy przestrzeni? Odpowiedzią nie zawsze jest budżet czy drogie materiały budowlane. Tajemnicą sukcesu jest placemaking podejście, które zmienia bezduszną „przestrzeń” w tętniące życiem „miejsce”. Czym dokładnie jest ten fenomen i dlaczego ma tak gigantyczny wpływ na jakość naszego życia w miastach?
Czym właściwie jest placemaking?
Placemaking (z ang. tworzenie miejsc) to wielowymiarowe podejście do planowania, projektowania i zarządzania przestrzeniami publicznymi. To jednak coś więcej niż tylko urbanistyka czy architektura krajobrazu. Tradycyjne planowanie miast często skupia się na infrastrukturze: drogach, budynkach, rurach i kablach. Placemaking stawia w centrum człowieka i społeczność.
Zgodnie z filozofią Project for Public Spaces (PPS), wiodącej globalnej organizacji promującej tę ideę, placemaking opiera się na prostym założeniu: to lokalni mieszkańcy są największymi ekspertami od swojej okolicy. To oni wiedzą, gdzie brakuje cienia, gdzie potrzebne jest przejście dla pieszych, a gdzie młodzież mogłaby spędzać czas wolny.
Placemaking nie jest więc projektem narzucanym „z góry” przez urzędników i deweloperów. To proces wspólnego odkrywania potencjału danej przestrzeni, aby stworzyć miejsce, które promuje zdrowie, szczęście i dobrobyt lokalnej społeczności.
Od przestrzeni do „miejsca”
Kluczowe jest zrozumienie różnicy między przestrzenią a miejscem. Przestrzeń to pojęcie fizyczne to np. pusty skwer z trawnikiem i dwiema ławkami. Miejsce to przestrzeń, która nabrała znaczenia. To ten sam skwer, ale z ogrodem społecznym, w którym sąsiedzi wspólnie sadzą warzywa, z hamakami rozwieszonymi między drzewami i regularnie organizowanym pchlim targiem. Przestrzeń się mija; w miejscu się przebywa.

Cztery filary udanego miejsca
Dlaczego niektóre miejsca przyciągają jak magnes, a inne świecą pustkami? Eksperci z PPS przez dziesięciolecia badali przestrzenie publiczne na całym świecie. Okazało się, że każde udane miejsce – niezależnie od tego, czy jest to rynek w Krakowie, czy mały plac w Nowym Jorku opiera się na czterech fundamentach.
- Dostępność i połączenia (Access & Linkages):
- Miejsce musi być łatwo dostępne, widoczne z daleka i dobrze połączone z otoczeniem. Jeśli do parku można wejść tylko przez jedną małą furtkę, a z zewnątrz otacza go wysoki mur, ludzie nie będą z niego korzystać. Dobre miejsce jest przyjazne dla pieszych, rowerzystów i osób z niepełnosprawnościami.
- Komfort i wizerunek (Comfort & Image):
- To pierwsze wrażenie. Miejsce musi być bezpieczne, czyste i zapewniać miejsca do siedzenia (to klucz!). Musi dawać wybór: możliwość schronienia się w cieniu w upalny dzień lub ogrzania się na słońcu. Liczy się też estetyka i unikalny charakter.
- Funkcje i aktywności (Uses & Activities):
- To najważniejszy element. Ludzie potrzebują powodu, by przyjść i zostać. Pusty plac jest nudny. Plac, na którym stoi food truck, gra uliczny muzyk, znajduje się interaktywna fontanna i tablica do rysowania kredą, daje ludziom wymówkę do zatrzymania się. Zasada „Power of 10+” mówi, że doskonałe miejsce powinno oferować co najmniej 10 różnych rzeczy do zrobienia.
- Towarzyskość (Sociability):
- To najtrudniejszy do osiągnięcia, ale najważniejszy cel placemakingu. Przestrzeń odnosi sukces, gdy staje się miejscem spotkań z przyjaciółmi, kiedy zaczynasz rozpoznawać w niej znajome twarze sąsiadów i czujesz się w niej swobodnie, zagadując do nieznajomych.

Jak placemaking wpływa na życie mieszkańców?
Korzyści płynące z dobrze zaprojektowanych przestrzeni publicznych wykraczają daleko poza samą estetykę. Wpływają na niemal każdy aspekt miejskiego życia.
1. Budowanie więzi społecznych i walka z samotnością
Żyjemy w epoce paradoksu: w zatłoczonych miastach czujemy się coraz bardziej samotni. Placemaking tworzy tzw. „trzecie miejsca” (poza domem i pracą), w których mieszkańcy mogą wchodzić w naturalne, niezobowiązujące interakcje. Wspólne dbanie o skwer, odpoczynek na sąsiedzkim parklecie czy udział w lokalnym wyprzedaży garażowej budują zaufanie społeczne. Ludzie, którzy znają swoich sąsiadów, czują się szczęśliwsi i bezpieczniejsi.
2. Poprawa zdrowia psychicznego i fizycznego
Dostęp do wysokiej jakości terenów zielonych, miejsc do rekreacji i bezpiecznych ścieżek pieszych bezpośrednio przekłada się na nasze zdrowie. Przestrzenie tworzone w duchu placemakingu zachęcają do ruchu na świeżym powietrzu – spacerów, jazdy na rowerze czy jogi w parku. Co więcej, sam widok zieleni i możliwość odizolowania się od miejskiego zgiełku obniżają poziom kortyzolu (hormonu stresu) i poprawiają samopoczucie psychiczne.
3. Wzrost bezpieczeństwa
Zgodnie z teorią „oczu na ulicy” (spopularyzowaną przez słynną aktywistkę miejską Jane Jacobs), ulica jest bezpieczna nie wtedy, gdy patroluje ją mnóstwo policjantów, ale wtedy, gdy jest naturalnie obserwowana przez samych mieszkańców. Tętniące życiem place, otwarte kawiarniane ogródki i oświetlone alejki odstraszają od zachowań patologicznych. Przestrzeń, która żyje, to przestrzeń bezpieczna.
4. Impuls dla lokalnej gospodarki
Dobre miejsca przyciągają ludzi, a ludzie przyciągają biznes. Gdy ulica zostaje uspokojona z ruchu samochodowego i wypełniona zielenią oraz małą architekturą, piesi chętniej się na niej zatrzymują. Badania z całego świata pokazują, że obroty lokalnych kawiarni, księgarni czy piekarni drastycznie rosną, gdy ulica staje się przyjazna dla pieszych. Placemaking to inwestycja, która zwraca się lokalnym przedsiębiorcom.a.

Placemaking w praktyce: Inspirujące przykłady
Jak to wygląda w rzeczywistości? Nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć doskonałe przykłady transformacji, które odmieniły życie miast.
- Nowy Jork i Times Square: Jeszcze kilkanaście lat temu to miejsce było zatłoczonym, głośnym skrzyżowaniem, przez które piesi musieli się przeciskać. Dzięki procesowi zapoczątkowanemu przez ustawienie zwykłych, tanich leżaków na środku jezdni (tzw. urbanistyka taktyczna), miejsce to ostatecznie zamieniono w ogromny deptak. Ruch pieszy wzrósł, a bezpieczeństwo uległo radykalnej poprawie.

Superilles (Superbloki) w Barcelonie: Miasto postanowiło oddać ulice mieszkańcom, zamykając dla ruchu tranzytowego wnętrza całych kwartałów ulic. Zamiast samochodów, na skrzyżowaniach pojawiły się place zabaw, donice z drzewami i stoły piknikowe. Wynik? Mniej hałasu, czystsze powietrze i gigantyczny wzrost interakcji sąsiedzkich.

Woonerfy w Polsce (np. w Sopocie): Koncepcja ulicy, która łączy funkcje deptaka, drogi rowerowej i ulicy o uspokojonym ruchu. Brak tradycyjnego podziału na krawężniki, mnóstwo zieleni i mebli miejskich sprawiają, że dawne ulice tranzytowe stają się lokalnymi salonami, w których mieszkańcy chętnie spędzają czas.

Jesteśmy blisko Ciebie
GardenProducts.pl
Łódzka 165, Kalisz 62-800
Tel: 668 111 600
Tel: 606 463 410
Sprawdź ofertę: www.gardenproducts.pl
🎁 Odbierz 10% zniżki na pielęgnację zieleni
Zapisz się do newslettera i skorzystaj z 10% rabatu na pielęgnację zieleni.

